Podnoszący się poziom morza uniesie lodowce szelfowe, odrywając je od podłoża, tak że przestaną one hamować spływanie lądolodu. Rozpad lodowców szelfowych przyśpieszy więc transport lodu do oceanu. Lodowce, które tworzą się powoli, gdy tylko zaczną się rozpadać, błyskawicznie mogą ulec całkowitemu zniszczeniu. Zachwianie bilansu energetycznego Ziemi w wyniku działalności człowieka spowodowało zgromadzenie się olbrzymiego zapasu energii, która powoduje topnienie lodu. Dodatkowo przyczynia się do tego zwiększone pochłanianie promieniowania słonecznego przez lód pokryty ciemnymi aerozolami (głównie sadzą), a także dodatnie sprzężenie zwrotne spowodowane przyciemnieniem powierzchni lodowca przez wody roztopowe. Z powyższych rozważań nie wynika jednak, że powinniśmy spodziewać się dużych zmian poziomu morza w ciągu najbliższych lat.
Zanim powstaną warunki, w których zacznie się gwałtowny rozpad lądolodów, może minąć nawet wiele stuleci. (Wystrzelony niedawno przez NASA satelita ICESat ma szukać wczesnych oznak przyśpieszania rozpadu lądolodów). Mimo to podejrzewam, że znaczny wzrost poziomu morza nastąpi znacznie wcześniej, jeśli zaburzenie bilansu energetycznego nie przestanie się zwiększać. Jest niemal pew ne, że gdy globalne ocieplenie przekroczy określoną wartość, nie unikniemy groźnego podniesienia się poziomu morza. A gdy rozpad pokryw lodowych się rozpocznie, praktycznie będzie już nie do powstrzymania. Niewielkie obszary lądu, takie jak Manhattan czy Holandia, można otoczyć walami, ale większość wybrzeży na całym świecie zostanie zatopiona. Uważam, że zbliżamy się do niebezpiecznego poziomu wpływu człowieka na klimat. Wywoła on takie zmiany globalnej temperatury i zachwianie bilansu energetycznego, że masowe topnienie lądolodów będzie praktycznie nieuniknione.
Na podstawie danych paleoklimatycznych mogę stwierdzić, że dalszy bezpieczny wzrost globalnej temperatury nie powinien być większy niż około 1°C. A to oznacza, że odchylenie bilansu od stanu równowagi energetycznej nie może przekroczyć 1 W/m2. IPCC, bazując na prognozach przyrostu ludności świata, rozwoju gospodarczego i zmian w energetyce, definiuje wiele alternatywnych dróg ewolucji ziemskiego klimatu w XXI wieku. Według obliczeń IPCC w ciągu najbliższych 50 lat nierównowaga w bilansie energetycznym zwiększy się o 13 W/m2 wskutek wzrostu stężenia ditlenku węgla, a po uwzględnieniu pozostałych gazów i aerozoli o 24 W/m2. Z kolei zgodnie z przyjętym przez nasz zespół kryterium nawet minimalne wartości z podanych przedziałów wywołają stan zagrożenia katastrofą klimatyczną. Przewidywania IPCC mogą być jednak zbyt pesymistyczne.
Partnerzy
Artykuły
Reklama
-