Rozpoczął się sezon ogórkowy. Noce były ciepłe więc najwyższy czas je zebrać i przetworzyć. Część babcia przeznaczyła do kiszenia, część zrobi w zalewie octowej, część w malutkie słoiczki do zupy ogórkowej i jeszcze pewną część obierze, pokroi w plasterki i zamrozi. Będzie z nich pyszna mizeria. Wynalazek zwany zamrażarką bardzo się babci podoba. Część owoców i warzyw zawsze zamrozi. Wróćmy jednak do ogórków. Przy kiszeniu będzie pomagał dziadek. Na noc zostaną wsadzone do garnka z osoloną wodą. Robi się to po to, aby były bardziej elastyczne i niełamany się gdy będzie się je układało w garnku. Układanie to od lat zajęcie dziadka. Na dno garnka babcia daje koper, chrzan, czosnek. Potem dziadek układa ogórki bardzo ciasno i starannie. Muszą być ułożone tak, że przewrócony do góry nogami garnek nie zgubi ani jednej sztuki i nie da się weń wsadzić przysłowiowej szpilki. Na wierz babcia ułoży kilka liści winogron i wiśni i zaleje je gorącą osoloną wodą. Potem zostaną przykryte i po ostygnięciu wyniesione do spiżarki.

W babcinym ogródku rosną też maliny. Przyszła już pora, żeby je zebrać i zrobić ulubiony sok najmłodszych członków rodziny. Babcia posiada sokownik. Dostała go w prezencie od dzieci, ale nie lubi z niego korzystać. Uważa, że sok nie jest tak wartościowy jak ten, który jest zrobiony starodawną metodą. Do kilku pięciolitrowych słoików zostaną wsypane maliny. Nie będą płukane, aby nie nabrały wody i nie psuły się gdy będą stały w spiżarni. Potem babcia zasypie je dużą ilością cukru i wystawi na słońce na około dwa tygodnie. Pod wpływem temperatury i cukru owoce puszczą sok. Słoiki zostaną przykryte specjalną lnianą ściereczką, aby osy czy pszczoły nie miały uczty. Gdy sok odstoi potrzebny do tego czas, babcia przyniesie go do mieszkania, przykryje pergaminem i obwiąże bawełnianą ściereczką a następnie wyniesie do spiżarki. Tam będzie czekał na chłodne zimowe wieczory. Będzie wyśmienitym lekarstwem na przeziębienie oraz dodatkiem do wieczornych rozmów z rodziną przy herbacie. Z pozostałych owoców babcia upiecze wyśmienite ciasto.

Babcia Zosia krząta się przy zimowych zapasach w kuchni, a dziadek szykuje się do przechowywania warzyw na zewnątrz spiżarki. Pamięta jeszcze, gdy były srogie zimy i dół do kopcowania ziemniaków wykopywało się na głębokość 80cm. Teraz zimy już znacznie złagodniały i nie ma takiej potrzeby. Dziadek ma więc znacznie mniej pracy przy kopcowaniu. Dla dwojga staruszków nie ma potrzeby gromadzenia dużej ilości ziemniaków. Został więc wykopany dół na 25cm. Ziemniaki są sprawdzane, czy czasem przypadkiem któryś nie zaczął już gnić i układane w wykopanym dole. Przy okazji, oprócz ziemniaków zostaną zakopcowane inne warzywa: marchewka, pietruszka, seler i buraczki. Na ułożonych warzywach dziadek ułoży słomę a potem przysypie ziemią. Gdy przyjdą znacznie chłodniejsze dni z temperaturą poniżej zera, jeszcze raz zostaną przykryte słomą i ponownie przysypane ziemią. Ziemniaki przechowywane w ten starodawny, tradycyjny sposób długo zachowują świeżość i nie wyrastają w łęty. Wytrzymują naprawdę długo i są pyszne.



Tagi: babcia, ziemniaki, owoce

Drzewo kategorii