Na pewno minie jeszcze sporo czasu zanim na dobre upowszechnią się alternatywne źródła energii. Do tego czasu musimy wykorzystywać niestety paliwa kopalne. Można jednak ograniczyć ich spalanie poprzez zmniejszenie zapotrzebowania na energię. Z tego względu coraz częściej producenci sprzętu elektronicznego kładą ogromny nacisk na tę dziedzinę. Urządzenia są projektowane w taki sposób, aby były jak najbardziej przyjazne środowisku, czyli po prostu zużywały mniej energii elektrycznej. Również własnymi działaniami możemy ograniczać zużycie prądu w naszym gospodarstwie domowym. Rozpocząć należy od zakupu energooszczędnych żarówek. Owszem są one dużo droższe od tradycyjny, ale zużywają zdecydowanie mniej prądu a do tego wykazują się kilka razy dłuższą żywotnością. Dobrze jest nie zostawiać urządzeń w tzw. stanie czuwania (stand by). Teoretycznie to niewielkie zużycie, ale gdyby tak każdy wyłączał permanentnie urządzenia elektroniczne do zmniejszenie zużycia prądu byłoby ogromne. Zakup urządzeń energooszczędnych to oczywiście podstawa dobrego oszczędzania prądu. Oszczędzając energię elektryczną stracimy naprawdę niewiele na komforcie życia, a zyskamy naprawdę bardzo dużo dla swojego zdrowia.
Około 2000 km3 południowego zbocza wulkanu Kilauea osunęło się w kierunku oceanu, wyzwalając taką energię, jak trzęsienie o magnitudzie 5.7. Przemieszczenie objęło częściowo obszar codziennie odwiedzany przez tysiące turystów podziwiających najwspanialszy strumień lawy na wyspie. Nikt jednak nie zauważył, kiedy wystąpiło samo trzęsienie, nawet sejsmolodzy. Jakim sposobem tak istotne zjawisko mogło ujść uwagi? Jak się okazuje, wstrząsy nie stanowią nieodłącznej cechy trzęsień ziemi. Zjawisko na Kilauea było jednym z pierwszych niewątpliwych dowodów występowania tzw. cichych trzęsień, będących rodzajem wielkiego przesunięcia mas ziemi, do niedawna nieznanych nauce. Nigdy nie odkryłbym tego zjawiska, gdyby moi koledzy z Hawaiian Volcano Observatory należącego do US Geological Survey nie dysponowali siecią czułych przyrządów rozmieszczonych w celu monitorowania aktywności wulkanu.
Gdy ostatecznie stwierdziłem, że południowe zbocze Kilauea osunęło się 10 cm wzdłuż podziemnego uskoku, zauważyłem także, iż ruch ten trwał prawie 36 godz. jak na trzęsienie ziemi jest to żółwie tempo. Przy typowym wstrząsie przeciwne strony uskoku przemieszczają się względem siebie w ciągu sekund, wystarczająco szybko, aby wytworzyć fale sejsmiczne powodujące trzęsienie. Jednak to, że trzęsienie następuje powoli i cicho, nie oznacza, że jest mało istotne. Moi współpracownicy i ja natychmiast uświadomiliśmy sobie, że ciche trzęsienie na Kilauea może być zwiastunem katastrofy Gdyby ta sama masa skał i odłamków nabrała pędu i przybrała formę ogromnego osuwiska oddzielając się od reszty wulkanu i zsuwając gwałtownie do morza konsekwencje byłyby niezwykle groźne. Materiał skalny wyparłby wodę morską, tworząc wysokie tsunami, które mogłyby zagrozić miastom wzdłuż całego wybrzeża Pacyfiku. Takie katastrofalne załamanie się stoku, jak zjawisko to nazywają geolodzy, stanowi zagrożenie wokół wielu wysp wulkanicznych na całym świecie.