NA SZCZĘŚCIE odkrycie cichych trzęsień ziemi to raczej dobra wiadomość niż zła. Prawdopodobieństwo katastrofalnego załamania się stoku jest niewielkie, a przyrządy rejestrujące ciche trzęsienia mogą zapewnić dostatecznie wczesne ostrzeganie. Znajomość warunków, które sprzyjają cichemu przesuwowi mas skalnych, ułatwia również zastosowanie śmiałych metod zapobiegania załamaniom stoku. Ciche trzęsienia ziemi odnotowuje się także na obszarach, gdzie załamanie stoku nie stanowi problemu. Obserwacja takich zdarzeń w tych rejonach będzie pomocna w poszukiwaniu doskonalszych metod przewidywania zjawisk wywołujących „zwyczajne” trzęsienia ziemi. Odkrycie cichych trzęsień ziemi i powiązanie ich z katastrofalnym załamaniem stoku nastąpiło przy okazji badań innych zagrożeń naturalnych. Niszczące trzęsienia ziemi i wulkany są problemem w Japonii i wzdłuż północnozachodniego wybrzeża Pacyfiku w USA, gdzie płyty tektoniczne ciągle zanurzają się w głębi Ziemi, wzdłuż tzw. stref subdukcji.

Począwszy od wczesnych lat dziewięćdziesiątych, geolodzy rozmieszczali duże sieci odbiorników ciągłej rejestracji Globalnego Systemu Lokalizacji (GPS Global Positioning System) w tych rejonach oraz wzdłuż zboczy aktywnych wulkanów, takich jak Kilauea. Dzięki odbiorowi sygnałów z układu ponad 30 satelitów nawigacyjnych przyrządy te mogą określić własne pozycje na powierzchni planety w dowolnym czasie z dokładnością do kilku milimetrów. Naukowcy, którzy rozmieścili odbiorniki GPS, spodziewali się zaobserwować zarówno powolny, nieustanny ruch płyt tektonicznych tworzących skorupę planety, jak i stosunkowo szybkie ruchy towarzyszące trzęsieniom ziemi i wybuchom wulkanów. Niespodzianką okazało się wykrycie niewielkich ruchów gruntu, których nie można było powiązać z żadnym znanym trzęsieniem ani wybuchem.

Kiedy badacze nanieśli te dane na mapę, obraz bardzo przypominał rozkład charakterystyczny dla ruchu na uskoku. Innymi słowy, wszystkie odbiorniki GPS po jednej stronie danego uskoku przemieściły się kilka centymetrów w tym samym ogólnym kierunku. Nie byłoby to dziwne, gdyby zjawisko trwało rok lub dłużej. W takim wypadku naukowcy wiedzieliby, że przyczyną jest powolny i jednostajny proces zwany pełznięciem uskoku. Jednakże przy wartościach sięgających kilku centymetrów dziennie tajemnicze zjawiska były setki razy szybsze. Oprócz cechującej je stosunkowo dużej prędkości ciche trzęsienia mają inną cechę wspólną ze zwykłymi trzęsieniami a różniącą je od pełznięcia: nie są one procesami jednostajnymi, lecz konkretnymi zjawiskami, które zaczynają się i kończą w sposób dosyć raptowny. Gdy tak nagle zapoczątkowane zjawisko wystąpi na stokach wulkanicznej wyspy, może zagrozić katastrofalnym załamaniem stoku.



Tagi: natura, góry, powietrze

Drzewo kategorii